A A A

WYPADKI SAMOCHODOWE

Do bezbłędnego kierowania samochodem potrzebny jest sprawny umysł i nienagannie pracujące zmysły. Niestety, zarówno umysł, jak i zmysły nie są doskonałe i nie zawsze mogą sprostać wymaganiom, jakie stawia im szybki, nowoczesny samochód oraz intensywny ruch drogowy. Zastanówmy się więc nad niektórymi psychicznymi przyczyna­mi wypadków samochodowych, nie zawsze możliwych do opanowania przez kierowcę, który jednak - zdając sobie z nich sprawę - może im przeciwdziałać z dobrym skutkiem.Tak jak stały, równy dźwięk, na przykład szum lub hałas pracują­cego silnika, działa zdecydowanie usypiająco na kierowcę, tak przeciw­nie - nagłe zaskoczenie może podniecić go, wyprowadzić z równowagi i spowodować wykonanie fałszywego manewru groźnego w skutkach. Zaskoczeniem takim może być nieprzewidziana i nieoczekiwana prze­szkoda na szosie w postaci niewidocznej z daleka dziury, nie oświetlonej zapory drogowej lub walca drogowego, podmytej w czasie roztopów szosy albo obrywającego się pod ciężarem samochodu pobocza. Zaskoczeniem może być również nagła zmiana warunków jazdy, nieoczekiwane wjechanie na śliski odcinek, nagłe zalanie szyby przedniej gwałtownym deszczem, uderzenie silnego huraganu, niedale­ki uderzenia pioruna, przewrócenie się drzewa podczas burzy, nagłe pienie jaskrawym oświetleniem ulicznym, w którym zacierają się ury przeszkód, lub oślepieniem błyszczącą nawierzchnią mokrego asfaltu. Kierowca będzie świadomy ujemnego psychicznego tego rodzaju zaskoczeń, to potrafi szybko opanować się i nie dopuścić do wypadku. Jeżeli jednak będzie cierpiał na upośledzenie psychiczne w postaci braku przewidywania, o wypadek nietrudno; czy można będzie jednak mówić o winie kierowcy? Chociaż wypadki nie zawsze następują z winy kierowców, to jednak zawsze oni ponoszą odpowiedzialność. Przecież nawet w przy­padku uniewinnienia kierowca ponosi przykre konsekwencje w postaci kłopotu dokonania analizy krwi na zawartość alkoholu, konieczności kilkakrotnego zeznawania w komisariacie MO i u prokuratora, niekiedy kilkudniowego lub nawet niekiedy dłuższego zatrzymania w areszcie, a we wszystkich przypadkach - dłuższego i poważnego niepokoju co do własnych dalszych losów. Kierowcy są więc zawsze ofiarami wypadków. Ale czy nie ponoszą też za nie odpowiedzialności? Dalsze rozważanie wykaże, że w wielu przypadkach ponoszą oni pewną odpowiedzialność nawet wtedy, gdy postępowanie dochodzeniowe uwolni'ich od oskarżenia. Odrzućmy na bok sprawę nieprzydatności psychicznej i fizycz­nej. Nie powinno się kierować samochodem, gdy się źle widzi lub słyszy, tak jak nie powinno się wyjeżdżać samochodem, który ma złe hamulce. Ale rozważmy pewne upośledzenia psychiczne, o których kieśowca powinien wiedzieć, jeżeli jest rozsądny i doświadczony. Upośledzenia te bywają właśnie często przyczyną wypadków tak zwanych „niezawinio­nych". O zmęczeniu, senności, odrętwieniu psychicznym już wiemy. Wiemy również, jak groźne mogą być te stany. Rozważmy teraz sprawę uwagi. Uwaga kierowcy musi być inna niż na przykład uwaga pilnego czytelnika niniejszej książki. Musi być ona jednocześnie skupiona, ale i rozproszona. Musi być skoncentrowana na drodze przed samochodem, ale jednocześnie skierowana również na boki i do tyłu. Musi być przygotowana do reagowania na najbardziej nieoczekiwane zdarzenie i na najbardziej nieprawdopodobną przeszkodę. Uwaga ta musi być rozdzielona na mnóstwo przedmiotów i to w dodatku poruszających się w różnych kierunkach. W nasilonym ruchu miejskim kierowca musi jednocześnie zwracać uwagę na samochód jadący przed nim, który nagle może zatrzymać się, na ulice poprzeczne, z których może w każdej chwili wyjechać inny pojazd, musi obserwować stale chodniki i to po obu stronach jezdni, z których może zejść nieostrożny przechodzień. A oprócz tego kierowca musi jednocześnie przyspieszać, hamować, skręcać, zmie­niać biegi, dawać sygnały, obserwować lusterko wsteczne, słuchać, co mówi pasażer. Wszystkie te czynności wymagają od kierowcy dużej dozy uwagi rozproszonej, rozrzuconej, ale jednocześnie skupionej na drodze przed samochodem; uwagi jednocześnie wzrokowej, słuchowej i me­chanicznej; uwagi świadomej i podświadomej. Wzrok ludzki, jeżeli kierowca patrzy wprost przed siebie, obej­muje wyraźnie kąt około 60°. Kąt ten jest w zasadzie wystarczający do prawidłowego obserwowania drogi podczas kierowania samochodem. Jeżeli jednak kierowca odwraca głowę w bok, traci widoczność z jednej strony. Gdy znów powraca do patrzenia w przód, musi nastąpić pewna zwłoka w zauważeniu wszystkich zmienionych już w tym czasie szczegó­łów. Zwłoka ta trwa zazwyczaj od 0,3 do 1,0 sekundy i nazywa się czasem adaptacji wzrokowej. Taki sam czas adaptacji, wynoszący od 0,2 do 0,3 sekundy, upływa po zwykłym, niewinnym zdawałoby się mrugnięciu. Uwaga rozstrzelona, cechująca dobrego kierowcę podczas jazdy w nasilonym ruchu miejskim, zamienia się jednak nagle w uwagę wytężoną i skupioną na jednym obiekcie lub na jednej czynności, jeżeli zachodzi po temu nagła potrzeba. Na przykład podczas jazdy na pustej drodze kierowca rozmawia beztrosko z pasażerami, z chwilą pojawienia się jakiejś trudności przerywa natychmiast rozmowę i koncentrując całą uwagę na drodze i nie słyszy nawet tego, co do niego mówią. Tak wygląda w ogólnych zarysach obraz uwagi typu rozstrzelo­nego i skupionego - uwagi, która jest bardzo trudna do osiągnięcia dla kierowcy początkującego, a którą uzyskuje kierowca doświadczony w ciągu lat ostrożnej i rozsądnej praktyki, nie zawsze jednak łatwej i bezpiecznej. Brak tej uwagi lub jej niedostateczne nasilenie bywa niekiedy przyczyną poważnych wypadków. Ponieważ mało doświadczony kierowca może mieć kłopoty z zachowaniem takiej uniwersalnej uwagi, przeto musi zdawać sobie sprawę z tego psychicznego niedomagania i odpowiednio przygotować się na niespodzianki, stosując jednocześnie środki zapobiegawcze, jak zmniejszenie prędkości w miejscach podejrzanych, traktowanie każdego pojazdu i każdego przechodnia jako niebezpieczeństwa i wzmożenia ogólnej ostrożności. Brak uwagi łączy się bezpośrednio z drugą wadą psychiczną -z roztargnieniem. Cóż pomoże wspaniała szybkość reakcji psychicznej, wspaniały wzrok i wysokosprawne mięśnie kierowcy, gdy roztargnienie zakłóci wszystkie konieczne czynności psychiczne? Roztargnienie może być wrodzone lub wywołane jakąś przyczy­ną zewnętrzną lub wewnętrzną. Najczęstszą przyczyną roztargnienia jest zwrócenie uwagi na rzecz lub czynność nie związaną bezpośrednio z kierowaniem samochodem. Polowanie na owada zamkniętego w samochodzie i denerwują­cego kierowcę; jedzenie lub picie pdczas kierowania samochodem; zapalanie papierosa lub fajki połączone z odwracaniem wzroku od drogi; kichanie z zamykaniem oczu; nastawianie odbiornika radiowego z prze­kręcaniem gałek; marzenie; zabawianie się z dzieckienj lub z psem w samochodzie; przeglądanie się w lusterku wstecznym; zajmowanie się nadmiernie szczegółowym odczytywaniem wskaźników na tablicy rozdzielczej; obserwowanie idącego chodnikiem lub poboczem drogi oraz dawanie mu znaków; podziwianie krajobrazu; obserwowanie jakie­goś postronnego zajścia ulicznego; nachylanie się nad mapą w czasie jazdy; rozmowa z pasażerem połączona z odwracaniem wzroku od drogi j wreszcie... interesowanie się siedzącą obok pasażerką to niektóre ; ' przykłady zewnętrznych przyczyn roztargnienia kierowcy, obniżających w znacznym stopniu jego uwagę. Dalszymi przyczynami mogą być na przykład ból zęba, niedy­spozycja żołądkowa, czyrak, przygnębienie wskutek zgonu bliskiej oso­by, straty pieniędzy, utraty stanowiska, choroby w domu albo przeciwnie - podniecenie wskutek bardzo dobrej wiadomości. Dalszym ujemnym czynnikiem dla bezpieczeństwa kierowania samochodem są wszelkie wzruszenia, zdenerwowanie lub podrażnie­nie. Kierowca, który zbyt długo musiał oczekiwać przed zamkniętym . i przejazdem albo pod czerwonym sygnałem, może stać się do pewnego stopnia niebezpieczny, ponieważ usiłuje odzyskać stracony czas i popeł­nia szereg wybryków, na które nie pozwoliłby sobie będąc w stanie całkowitej równowagi psychicznej. Silne zdenerwowanie wpływa fatalnie na psychikę kierowcy normalnie całkowicie opanowanego i spokojnego. W chwili silnego zdenerwowania wyładowuje on swą irytację na samochodzie, prowa­dząc go brutalnie i agresywnie, nie zważając na innych użytkowników drogi, zmuszając ich do ustępowania i stwarzając co chwila niebezpiecz­ne sytuacje. Innym jeszcze upośledzeniem psychicznym, spotykanym wśród kierowców, jest - że je nazwiemy - „instynkt potęgi" czy „kom­pleks wyższości". Kierowca prowadzący samochód uważa się w swej podświadomości za kogoś lepszego i wyżej postawionego od zwykłego piechura i dlatego popełnia szereg czynów nagannych w stosunku do przechodniów. Stąd właśnie pochodzi owo tak dobrze znane lekceważenie prawa pierwszeństwa przez ludzi, którzy w domu certowaliby się z uśmiechem czas dłuższy co do pierwszeństwa wejścia w drzwi. Stąd pochodzi owo samowładcze rozpychanie się samochodem pomiędzy wsiadającymi do tramwaju na przystanku; stąd spędzanie sygnałem przechodniów z przejścia przez jezdnię; stąd nadużycia prędkości, ryzy­kowne wyprzedzanie, zbyt szybkie zakręty. Kierowca bez ceremonii wjeżdża samochodem w grupę pieszych zmuszając ich do Ustąpienia, ale nie pomyśli, jakby to wyglądało, gdyby tak samo torował sobie łokciami drogę do sali teatralnej. Tak, to ten sam człowiek, spokojny i uprzejmy w życiu codzien- ow nytn „na piechotę", staje się brutalny i arbitralny za kierownica, sam chbdu, zza której patrzy z góry na wszystkich innych ludzi. Niestetu przeważnie nie zdaje on sobie z tego sprawy i przyjmuje postaw wyższości zupełnie podświadomie, ale co gorsze - nie orientuje się kompleks wyższości może być przyczyną wypadku. Następna wada psychiczna polega na braku samokrytycyzmu co browadzi prostą drogą do samochwalstwa nja temat rzekomo osiąga­nych znacznych prędkości przeciętnych, którą to sprawę już rozważaliś­my w rozdziale o planowaniu podróży. cię Taki zarozumiały kierowca, opanowany manią wysokiej prze-nej, ryzykuje swoje i cudze życie jedynie po to, aby móc oświadczyć w bronie kolegów mniej więcej tak: „Ja, mój drogi, jadę do Łodzi godzinę i dziesięć minut i ani minutki dłużej". Kto z nas nie zna samochwała, który pragnie olśnić lub nawet przerazić swych pasażerów wielką prędkością i ryzykownymi manewrami? Kto z nas nie zna fanatyków danej marki samochodowej, którzy nie znoszą, aby innej marki samochód ich wy­przedził? Wzruszamy pogardliwie ramionami mówiąc: błazeństwo, dzie­cinada. Ale nie wolno o jednym zapominać: że to błazeństwo i ta dziecinada to bliscy sąsiedzi śmiertelnego niebezpieczeństwa nie tylko dla owego ryzykanta, ale i dla otoczenia. Musimy wystrzegać się jeszcze jednego podniecenia psychicz­nego, a mianowicie wywołanego przez żądnych sensacji i mocnych wrażeń pasażerów, którzy umiejętnie podjudzają kierowcę do wybry­ków szybkościowych, przeważnie nie orientując się zupełnie w wywoła­nym przez to niebezpieczeństwie. Doświadczony kierowca oprze się jednak jak najbardziej stanowczo takim karygodnym namowom lub żądaniom wiedząc, że przecież w razie wypadku do odpowiedzialności będzie pociągnięty wyłącznie on, a nie namawiający. Samochód wyrobił w kierowcy poczucie niezależności, stano­wiącej jeden z wielu czynników nadzwyczajnego rozwoju tego środka lokomocji. Ale każdy medal ma dwie strony. Rozwój motoryzacji spowo­dował w następstwie narodziny zatorów i konieczność stosowania ograniczeń. Nikt nie może przecież prowadzić samochodu tak, jak mu się podoba. Trzeba się liczyć z ruchem, z przepisami, z sygnałami. Prowadze­nie samochodu stało się więc, jak każde zajęcie społeczne, komprorm- sem między życzeniami kierowcy a ograniczeniami narzuconymi przez otoczenie, pomiędzy zamiarami jednostki a prawami wielu. Niestety, prawdziwe to nieszczęście, że u niektórych kierowców ten konieczny a logiczny kompromis zamknięty jest w świadomości „na cztery spusty". Wybujałe poczucie niezależności, wzmocnione jeszcze niekiedy faktem posiadania własnego pojazdu, wywołuje u nich pewne­go rodzaju beztroskę i powoduje wyszukiwanie okazji do wyłamywania S|e. ze społecznej dyscypliny ruchu drogowego. Kierowcy ci prowadzą swe samochody tak, jakby byli sami na drodze. Zapomnienie o konieczności kompromisu pociąga za sobą rodzaj Psychicznego znieczulenia, niezwykle niebezpiecznego, a spotę­gowanego „upojeniem się prędkością". To psychiczne znieczuleni polega na zmniejszeniu zdolności do rozróżnienia otoczenia, przytępie­niu uczucia oporu przeciwko złym podszeptom, obniżeniu zdolności właściwego i krytycznego przyjmowania wrażeń. Przedmioty na drodze, jako znajdujące się poza obrębem wnętrza samochodu, stają się coraz mniej realne, tracą coraz bardziej swą groźną rzeczywistość. Ze wzros­tem prędkości krajobraz zaczyna zamazywać się, a kierowca coraz mniej obawia się zderzenia z czymkolwiek i poddaje się bez oporu „czarowi prędkości". Niestety - otrzeźwienie zbyt często przychodzi za późno. Czy za wypadki spowodowane przez rozważane powyżej wady psychiczne kierowca może odpowiadać? Czy wypadki takie nie będą zaliczone do tak zwanych „niezawinionych"? Oto pytanie, na które nie można odpowiedzieć w sposób zdecydowany. Może być „tak", a może być „nie". Zależy to przede wszystkim od tego, czy kiercjwca był świado­my swej psychicznej niedoskonałości, czy starał się jej przeciwdziałać wzmożoną uwagą i rozsądkiem. Zależy to również od wielu innych okoliczności. Jedno jest pewne: doświadczony kierowca zdaje sobie dosko­nale sprawę z tych psychicznych niedomagań człowieka i wiedząc o nich tak prowadzi samochód, aby nigdy niedoskonałość psychiczna nie była przyczyną wypadku. Doświadczony kierowca potrafi zawsze opanować nerwy i zmusić się do zachowania spokoju nawet wtedy, gdy ma rzeczywiste powody do denerwowania się. Przykładem takich kierow­ców są wytrawni zawodnicy samochodowi, u których nigdy nie spostrze­żemy zdenerwowania nawet przed najtrudniejszymi próbami rajdów i w najtrudniejszych sytuacjach drogowych.