TECHNIKA KIEROWANIA SAMOCHODEM
Bardzo słuszna jest zasada, aby przed każdą jazdą sprawdzić te urządzenia samochodu, od których zależy bezpieczeństwo jazdy. Chodzi przede wszystkim o sprawdzenie, czy wszystkie światła działają prawidłowo, a w szczególności kierunkowskazy i ostrzegawcze światło hamulcowe, zwane popularnie „stopem". Nie możemy wyjeżdżać w drogę, jeżeli jakiekolwiek światło zewnętrzne samochodu należące do jego obowiązkowego wyposażenia nie działa lub działa wadliwie.
Podczas prac wstępnych przed wyjazdem jesteśmy zmuszeni do kilkakrotnego otwarcia i zamknięcia drzwi. Zdawałoby się, że jest to czynność bardzo łatwa i nie wymaga omówienia. Tymczasem w samochodach o nadwoziu zamkniętym i należycie szczelnym zamknięcie drzwi z podniesionymi szybami może natrafić na trudności i wymagać bardzo silnego trzaśniecie. Dzieje się to dlatego, że powietrze znajdujące się wewnątrz nadwozia nie pozwala na łatwe zamknięcie drzwi. Wystarczy jednak uchylić szybę lub odpowietrznik, aby wszelkie trudności ustąpiły i niekonieczne było silne trzaskanie drzwiami przy ich zamykaniu.
Przy okazji zapamiętajmy ważną zasadę. Oto nie należy nigdy blokować klamek od wewnątrz, jeżeli jesteśmy w samochodzie. Przecież zablokowanie zamków od wewnątrz ma na celu zabezpieczenie drzwi przed otwarciem przez osoby znajdujące się na zewnątrz samochodu, kiedy znajduje się on na postoju bez opieki. Zablokowanie zamków nie ma wpływu na skuteczność ich zamknięcia, może natomiast okazać się fatalne, jeżeli byłoby konieczne wydostanie człowieka z wnętrza samochodu w razie pożaru. Wtedy nikt z zewnątrz nie byłby w stanie otworzyć drzwi. Toteż przyjmijmy zasadę, że przed rozpoczęciem jazdy odblokowujemy drzwi przednie, jeżeli jedziemy we dwie osoby, lub wszystkie drzwi, jeżeli ktokolwiek siedzi z tyłu.
Uruchomienie silnika
Postępowanie jest tu proste: otwieramy kurek paliwa (jest w samochodzie Trabant), wyciągamy całkowicie cięgło zasysania, czyli wzbogacania mieszanki paliwowej, sprawdzamy jałowe położenie dźwigni biegów, aby żaden bieg nie był włączony; dla pewności wciskamy pedał sprzęgła, włączamy kluczykiem zapłon sprawdzając, czy zapaliła się czerwona kontrolna lampeczka na tablicy rozdzielczej i włączamy rozrusznik. Nie dotykamy natomiast pedału przyśpieszenia, gdyż naciskaniem tego pedału uniemożliwilibyśmy działanie urządzenia rozruchowego w gaźniku. Silnik powinien ruszyć bez kłopotu.
W czasie upałów, lub gdy uruchamiamy gorący jeszcze silnik, możemy mieć trudność w uruchomieniu silnika, gdyż mieszanka paliwowa będzie miała za dużo paliwa, a za mało powietrza i zapłon nie nastąpi. Wystąpi wtedy objaw tak zwanego w gwarze kierowców „zalania" lub „przessania" silnika. W takim przypadku należy wcisnąć cięgło zasysania i powoli nacisnąć pedał przyśpieszania do końca, aby otworzyć cały przepływ powietrza do rury doprowadzającej mieszankę paliwową do cylindrów. Wtedy, po włączeniu rozrusznika, do silnika dopłynie czyste powietrze bez paliwa i doprowadzi skład mieszanki paliwowej do normy, a silnik ruszy (niekiedy z pewnymi oporami).
W zimie natomiast „zalanie" silnika jest mało prawdopodobne gdyż parowanie paliwa w zimnym powietrzu jest utrudnione. Dobrze jest więc wtedy, oprócz starannego wyciągnięcia cięgła zasysania, wstępnie kilkakrotnie nacisnąć pedał przyśpieszania, aby pompka przyśpieszenio-wa wstrzyknęła do cylindrów dodatkową ilość paliwa. Należy też nacisnąć pedał sprzęgła, aby na okres rozruchu pozbyć się trudności powodowanych oporem zgęstniałego oleju w skrzynce biegów.
W zimie konieczne jest staranne utrzymanie sprawności układu zapłonu, czystości świec zapłonowych oraz dobrego stanu akumulatora, odgrywającego przecież pierwszorzędną rolę. Niedomagania tych zespołów, znośne jeszcze do pewnego stopnia w porze letniej, mogą uniemożliwić uruchomienie silnika w zimie, szczególnie w czasie mrozów.
We wszystkich porach roku sprawdzajmy co pewien czas, nie za często, naciągnięcie paska wentylatora i prądnicy w silniku. Gdy kciukiem dłoni będziemy mogli nacisnąć go więcej niż półtora centymetra, wzmocnijmy naciągnięcie w sposób wskazany w instrukcji obsługi samochodu, aby zapobiec ślizganiu się paska i jego zniszczeniu.
Po dokonaniu odpowiednich, opisanych wyżej czynności wstępnych możemy ruszać. Od razu, już przy małej prędkości, sprawdzimy praktycznie działanie hamulców, które po dłuższym, kilkudniowym postoju mogą wykazywać początkowo odchylenie od normy, powracając do niej po kilkakrotnym, silniejszym przyhamowaniu. Jeżeli wsiadamy do samochodu w zimie, dbajmy o oczyszczenie butów ze śniegu, który mógłby spowodować ślizganie się stóp na pedałach i niebezpieczne tego ślizgania następstwa.
Zwróćmy jeszcze uwagę na kłopot, jaki prawdopodobnie się przydarzy, gdy przez niedopatrzenie nie wyłączymy świateł lub innego odbiornika prądu pozostawiając samochód na postoju. Akumulator ulegnie wtedy rozładowaniu i nie starczy mu prądu do obracania rozrusznika. O tym rozładowaniu łatwo się przekonamy obserwując jakiekolwiek włączone światło, nawet światło lampki kontrolnej. Jeżeli akumulator jest rozładowany, to obserwowana lampka przygaśnie lub zgaśnie całkowicie w czasie włączenia rozrusznika. Co wtedy czynić? Czy sytuacja jest beznadziejna? Otóż nie! Jeżeli po włączeniu zapłonu (alle bez włączenia rozrusznika) lampka pali się, to akumulator ma jeszcze dość prądu, aby zasilić układ zapłonowy. Musimy się więc postarać o koleżeńską pomoc dwóch-trzech osób, które popchnęłyby samochód kilka metrów. My w tym czasie, włączywszy drugi bieg (nigdy pierwszy), czekamy na największe w tych warunkach rozpędzenie pchanego pojazdu i wtedy szybko włączamy zapłon oraz puszczamy pedał sprzęgła. Silnik wykona kilka obrotów, a resztki prądu z akumulatora spowodują zapłon w cylindrach i uruchomienie silnika.
Gorzej jest, gdy akumulator został wyładowany do końca, jakto się mówi „na trupa". Wtedy należy pociągnąć samochód innym pojazdem z prędkością, na której prądnica (na drugim lub trzecim biegu samochodu) rozpoczęłaby ładowanie akumulatora i dostarczyłaby układowi zapłonowemu koniecznej energii elektrycznej. Gdy silnik już ruszy, należałoby trzymać go na obrotach wystarczających do ładowania akumulatora, który zazwyczaj odzyskuje konieczny zapas energii już po przejechaniu przez samochód kilku kilometrów. Taka „kuracja" nie zawsze jest skuteczna. Jeżeli płyty akumulatora zostały wskutek długiego postoju w stanie całkowicie rozładowanym bezpowrotnie zniszczone (zasiarczanione), jedynym ratunkiem jest wymiana akumulatora.Sprawdzamy układ hamulcowy i kierowniczy
Przed każdą jazdą jesteśmy obowiązani sprawdzić stan układu hamulcowego i kierowniczego. W tym celu naciskamy kilkakrotnie pedał hamulca, aby stwierdzić, czy nie wpada on zbyt głęboko, czy ma twardy opór i czy nie podnosi się w miarę kolejnych hamowań.
Oczywiście, jazda z niesprawnym hamulcem nożnym jest zabroniona. Jednak może się zdarzyć, że w czasie hamowania podczas jazdy hamulec nożny z powodu uszkodzenia nie zadziała po naciśnięciu pedału. Pamiętajmy, że w takim przypadku należy natychmiast energicznie zwolnić nacisk na pedał i zaraz niezwłocznie go wcisnąć i powtórzyć tę czynność kilkakrotnie. Zdarza się, że po kilku naciśnięciach hamulec „chwyci" i raz zahamuje. Jednak już dalej nie będzie wolno jechać bez naprawy. Należy pamiętać, aby jednocześnie z drugim naciśnięciem pedału chwycić za dźwignię hamulca ręcznego i awaryjnie hamować tym hamulcem.
Kontrola układu kierowniczego ogranicza się w zasadzie do stwierdzenia, czy obroty koła kierownicy przekazywane są na koła przednie samochodu. Poprośmy kogoś, aby obracał w jedną i drugą stronę kołem kierownicy, a sami zajrzyjmy pod przód samochodu.
Sprawdźmy, jak poruszają się drążki kierownicze i czy nie ma w układzie kierowniczym jakiegoś luzu spowodowanego uszkodzeniem lub zużyciem.
Jeżeli koła przednie samochodu znajdują się w położeniu odpowiadającym jeździe na wprost, nie powinno być żadnego luzu w układzie kierowniczym, a najmniejszy ruch kołem kierownicy powinien powodować odpowiedni ruch kół przednich. Luz może wystąpić dopiero przy silniejszym zwróceniu kół przednich i jest on wtedy objawem normalnym.