JAZDY NA SZOSIE
Wyjeżdżamy z granic miasta pozostawiając za sobą zatłoczone jezdnie, tłumy przechodniów, zatory i świetlne sygnały. Przed nami ściele się pod koła samochodu wstęga szosy obramowana drzewami lub słupami telegraficznymi, biegnąca hen w dal, poprzez pola i lasy, góry i doliny.
Czy technika kierowania samochodem zmieniła się? Tak, jest ona nieco inna, ale nie znaczy to, aby była łatwiejsza niż podczas jazdy w mieście. Przeciwnie - jazda na szosie wymaga większego doświadczenia, nie mniejszej uwagi, szybkiej orientacji i całkowitego spokoju. Nie zapominajmy, że na szosie rozwijamy znaczną prędkość wyznaczoną przez nas samych, ograniczoną jedynie możliwością panowania nad samochodem - prędkość, do której zmysły ludzkie nie są przystosowane. Musimy więc zmysły te uzupełniać przewidywaniem, doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem.
Nie powinniśmy wyjeżdżać w drogę samochodem, który nie ma pełnej sprawności. W razie wystąpienia uszkodzenia i konieczności naprawy możemy być bezradni, a na szybką pomoc na mało uczęszczanej drodze trudno liczyć. Niekiedy sytuacja może stać się krytyczna, szczególnie w czasie mrozów. Dbajmy więc, aby samochód był zawsze całkowicie sprawny.
Pamiętajmy, że bezpieczną jazdę gwarantują: bezbłędny układ kierowniczy, sprawne i dobrze wyregulowane amortyzatory, sprawne hamulce (również hamulec pomocniczy, zwany popularnie ręcznym), czysta szyba przednia i tylna oraz ta szyba boczna, przez które obserwujemy zewnętrzne lusterko wsteczne. Bezbłędnie muszą działać wycieraczki szyby przedniej oraz urządzenie do jej spryskiwania, w którego zbiorniku powinien zawsze znajdować się dostateczny zapas płynu do zmywania. Dobrze jest specjalny płyn do mycia szyb stosować przez cały rok, nie tylko w okresie zimowym, gdyż zawierając spirytus lepiej zmywa i odtłuszcza szybę niż czysta woda.
Należy również dbać o czystość szyb lamp, kloszy kierunkowskazów, przednich i tylnych świateł pozycyjnych, światła „stop" i świateł odblaskowych. Pamiętajmy, że zakurzone lub zabłocone szyby reflektorów fatalnie wpływają na oświetlenie drogi w nocy, pochłaniając niekiedy ponad połowę światła. Zważmy wreszcie, że przepisy wymagają, aby tablice rejestracyjne były czyste, nie zniszczone i Robrze czytelne.
Ważnym czynnikiem bezpieczeństwa jazdy na szosie są opony w nienagannym stanie, przy czym na mokrej lub ośnieżonej jezdni podstawowym warunkiem bezpieczeństwa jest dostateczna głębokość bieżnika. Wprawdzie przepisy wymagają, aby ta głębokość nie była mniejsza od milimetra, ale w praktyce bieżnik może zapewnić należyte wyciskanie wody, a więc i należytą przyczepność, jedynie przy większej głębokości. W okresie śniegów i błot pożądane jest stosowanie ogumienia o specjalnym bieżniku błotno-śniegowym, znanym w świecie pod symbolem „M + S" (od angielskiego „mud and snow" - „błoto i śnieg"). Przy okazji przypomnijmy sobie, że koła powinny być starannie wyrów-noważone, przy czym wykonanie tej czynności jest obowiązkowe po każdym zdjęciu i założeniu opony na obręcz koła.
Zazwyczaj jesteśmy w drodze przez dłuższy czas, niekiedy i kilka godzin, siedząc nieruchomo w fotelu, toteż należyta pozycja ma duży wpływ nie tylko na wygodę jazdy, ale i zmniejszenie zmęczenia. Ustawmy więc fotel w należytej odległości i sprawdźmy lub poprawmy nachylenie oparcia, zmieniając to nachylenie nawet w czasie jazdy, gdy będzie to konieczne.
Nie należy wyjeżdżać w drogę, jeżeli nie jest się wypoczętym i wyspanym. Przed jazdą nie należy spożywać obfitego posiłku, gdyż wywołuje on skłonność do senności.
Pora doby nie powinna stanowić różnicy dla doświadczonego kierowcy o dobrym wzroku, jednak lepiej unikać jazdy „o szarówce", to jest w czasie zapadania zmroku i w czasie świtania, kiedy widoczność drogi staje się najgorsza.Prędkość jazdy na szosie
Prędkość jazdy powinniśmy dostosować do konkretnych warunków i okoliczności oraz do naszych umiejętności. Jest to bezwzględnie konieczne, aby zawsze i z całą pewnością panować nad samochodem.
Musimy więc dostosować ją do śliskości jezdni, do odległości, na jakiej dobrze widzimy drogę, do możliwości hamowania, czyli do długości drogi hamowania w konkretnych warunkach i na konkretnym odcinku, wreszcie do otoczenia, rzeźby terenu, przeszkód i do tzw. kąta bezpieczeństwa.
Jeżeli droga będzie pusta, szeroka i sucha, a widzieć będziemy prosty jej odcinek na dużej odległości, to rozwijanie sprawnym samochodem dozwolonej prędkości 100 km/h nie będzie niebezpieczne. Natomiast w warunkach zimowych, gdy jezdnia będzie pokryta szklistą powłoką zamarzającej mżawki, prędkość 20, ba nawet 10 km/h będzie stwarzała niebezpieczeństwo z powodu zupełnej niemożności hamowania i utrzymania pożądanego kierunku jazdy.
Jadąc w nocy musimy prędkość uzależnić od widoczności, która w światłach drogowych może wynosić nawet ponad 100 metrów, spada natomiast do 20-30 metrów w światłach mijania, a do zera przy wymijaniu się z samochodem, którego wadliwie ustawione światła oślepiają nas na przeciąg kilkunastu lub kilkudziesięciu sekund.
Pamiętajmy, że niebezpieczna nie jest prędkość znaczna lub nawet duża, lecz prędkość nadmierna w konkretnych warunkach jazdy. Ocena tej dopuszczalnej granicy należy do nas. Bądźmy więc ostrożni i rozsądni i nigdy nie rozwijajmy prędkości, która nie gwarantowałaby stuprocentowej możliwości panowania nad samochodem.
Zysk na czasie osiągnięty wskutek rozwijania niebezpiecznej prędkości nie jest wart związanego z tym ryzyka. Ponadto zysk ten jest problematyczny. Przy największej rozwijanej prędkości nie unikniemy konieczności częstego zwalniania przy przejeżdżaniu przez obszary za budowane, ograniczania prędkości na zakrętach i skrzyżowaniach, zatrzymywania się przed opuszczonymi zaporami przejazdów kolejowych i oczekiwania na okazję do bezpiecznego wyprzedzania powoli jadących samochodów ciężarowych. Wynika z tego, że przy prędkości maksymalnej rzędu 80-85 km/h osiągniemy na drodze z Warszawy do Zakopanego przeciętną prędkość 72 km/h i jeżeli będziemy jechali równo, bez niepotrzebnych przerw, dojedziemy do celu w czasie około pięciu i pół godziny. Przy rozwijaniu nawet ryzykownej prędkości na tej samej trasie w normalnym, ruchliwym dniu, nie „wyrobimy" przeciętnej ponad 85 km/h, jeżeli nie będziemy naruszali przepisów dotyczących stosowania się do znaków ograniczenia prędkości i norm obowiązujących na obszarach zabudowanych, a ponadto choć raz po drodze uzupełnimy paliwo. Pokonamy wtedy tę trasę w czasie około czterech i pół godziny, a więc zaledwie o godzinę i kwadrans krótszym, przy czym zmęczenie, wyczerpanie nerwowe, ryzyko, zużycie opon i paliwa, a więc i koszta przejazdu będą niewspółmiernie1 większe, co najmniej podwójne.
Wypływa stąd wniosek, że znaczne prędkości na szosach rozwijają tylko kierowcy pragnący użyć wrażeń w „sportowej" jeździe, ale zapominający o tym, że według Kodeksu Drogowego wszelkie sportowe jazdy szybkościowe dozwolone są wyłącznie na drogach zamkniętych dla normalnego ruchu.
Zauważmy, że wraz ze zwiększeniem prędkości wzmaga się szum powietrza, szczególnie gdy uchylimy okno. Szum ten nasila się przy znaczniejszych prędkościach nie do zniesienia. Jedyną radą jest wtedy zamknięcie okien i korzystanie wyłącznie z przewietrzników wbudowanych w nadwozie samochodu.
Szum i hałas z zewnątrz narasta gwałtownie przy wymijaniu i wyprzedzaniu dużych samochodów ciężarowych. Jest on tym gwałtowniejszy, im większa jest względna prędkość pojazdów. Ten gwałtownie pojawiający się hałas i szum może w pewnych warunkach przestraszyć mało doświadczonego kierowcę, który wtedy stara się uciec od rzekomego niebezpieczeństwa przez gwałtowne odsunięcie się od źródła hałasu, co nie zawsze jest bezpieczne. Znając ten normalny objaw nie pozwólmy się zaskoczyć i nie zmieńmy linii jazdy, lecz spokojnie oczekujmy na ustanie hałasu.
304
Nie utrzymujmy zaplanowanej prędkości „za wszelką cenę", lecz korygujmy ją w zależności od konkretnych warunków, zawsze zgodnie z zasadami bezpieczeństwa jazdy i zdrowym rozsądkiem.